Zduńska Wola to jedno z tych miast regionu łódzkiego, których historia zaczyna się dosłownie od zera - od decyzji jednego właściciela ziemskiego, który postanowił sprowadzić tkaczy i zbudować osadę przemysłową. W tej historii od początku brali udział żydowscy mieszkańcy, a dziś najbardziej namacalnym śladem ich obecności jest cmentarz przy ulicy Kaczej.
Miasto zbudowane od zera przez tkaczy
Od 1817 roku Stefan Prawdzic-Złotnicki sprowadzał do swojej osady tkaczy ze Śląska, Niemiec i Czech, budując od podstaw ośrodek przemysłu włókienniczego. Dzięki temu miasto zyskało przydomek Miasto Tkaczy i otrzymało prawa miejskie w 1825 roku. Żydzi byli obecni w Zduńskiej Woli od samego początku - pierwsze wzmianki o żydowskich mieszkańcach sięgają 1788 roku, a samodzielna gmina żydowska (wcześniej podlegająca pod Łask) powstała w 1828 roku.
Pełna infrastruktura religijna społeczności
W 1902 roku ludność żydowska liczyła prawie 6 tysięcy osób, co stanowiło blisko 30 procent wszystkich mieszkańców miasta. Gmina dysponowała pełną infrastrukturą religijną: wielką synagogą, mniejszą synagogą, domem modlitwy, łaźniami rytualnymi (mykwami), koszerną rzeźnią drobiu, szkołą religijną Talmud-Tora i domem przedpogrzebowym. To pokazuje skalę i samowystarczalność tej społeczności - Zduńska Wola miała wszystko, czego potrzebowała żydowska gmina, by funkcjonować niezależnie od reszty miasta.
Warto przy okazji wspomnieć, że w Zduńskiej Woli urodził się także święty Maksymilian Kolbe - miasto ma więc wielowątkową, ciekawą historię religijną, w której splatają się różne tradycje.
Cmentarz przy ulicy Kaczej
Cmentarz żydowski założono w 1826 roku, rok po nadaniu miastu praw miejskich. Zajmuje powierzchnię około 2 hektarów przy dzisiejszej ulicy Kaczej. Najstarsze czytelne nagrobki pochodzą z 1832 roku, a ostatni pochówek odbył się tu w 1964 roku. Zachowało się około 3 tysięcy nagrobków - to wyjątkowo dużo jak na polską nekropolię żydowską, bo w wielu innych miastach macewy zostały w czasie wojny rozkradzione lub użyte jako materiał budowlany.
Cmentarz był poważnie zniszczony przez Niemców podczas wojny, a po 1945 roku dodatkowo niszczał przez zaniedbanie. Dziś opiekę nad nim sprawuje Towarzystwo Historyczne Jachad, organizacja byłych mieszkańców Zduńskiej Woli w Izraelu, władze lokalne oraz Muzeum Historii Miasta. Od 2010 roku w sierpniu organizowany jest dzień otwarty cmentarza, podczas którego można go zwiedzić z przewodnikiem.
Synagoga, po której zostało tylko miejsce
Wielka synagoga nie przetrwała wojny - dziś w miejscu, gdzie stała, nie ma już budynku, a jedynym śladem jest oznaczenie historyczne. To typowy dla regionu łódzkiego obraz: cmentarz, jako miejsce z natury trwalsze i trudniejsze do całkowitego zniszczenia, przetrwał znacznie lepiej niż budynki użytkowe, które łatwo było rozebrać lub przebudować.
Praktycznie: jak zwiedzić żydowską Zduńską Wolę
Cmentarz przy ulicy Kaczej jest wciąż formalnie czynną nekropolią, więc obowiązują na nim zasady jak na każdym cmentarzu żydowskim: cisza, szacunek, mężczyźni tradycyjnie nakrywają głowę. Poza dniem otwartym w sierpniu wstęp bywa ograniczony - warto wcześniej sprawdzić u opiekuna terenu, czy można go zwiedzić, zamiast liczyć na przypadkowe otwarcie bramy.
Więcej o historii miasta i jego wielokulturowej przeszłości dowiecie się w Muzeum Historii Miasta w centrum Zduńskiej Woli, gdzie znajdziecie też informacje o wątku żydowskim w kontekście całej historii miasta.
Z Łodzi do Zduńskiej Woli dojedziecie pociągiem regionalnym w około godzinę. Szerszy kontekst historii żydowskiej regionu znajdziecie w cyklu Łódź Wielu Kultur oraz w dziale Poznaj Łódź, między innymi w artykule o cmentarzu żydowskim w Łodzi i o Synagodze Reicherów - jedynej łódzkiej synagodze, która przetrwała wojnę, inaczej niż ta zduńskowolska. Więcej zabytków miasta znajdziecie na stronie zbiorczej zabytków Zduńskiej Woli.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się