W listopadzie 1941 roku do Łodzi, przemianowanej przez Niemców na Litzmannstadt, przyjechały transporty, których nikt w mieście się nie spodziewał. Zamiast kolejnych mieszkańców getta żydowskiego, na bocznicę kolejową trafili Romowie i Sinti z austriackiego pogranicza. To był początek obozu, o którym dziś wie niewielu, a który historycy nazywają pierwszym miejscem odosobnienia utworzonym przez Niemców wyłącznie dla Romów na okupowanych ziemiach polskich.
Skąd przyjechali więźniowie obozu
Między 5 a 9 listopada 1941 roku do Łodzi przetransportowano 5007 osób ze Styrii i Dolnej Austrii, w tym z regionu Burgenlandu na granicy austriacko-węgierskiej. Wśród deportowanych było 1130 mężczyzn, 1188 kobiet i aż 2689 dzieci - ponad połowę transportu stanowili najmłodsi. Niemcy działali w ramach szerszej akcji wysiedlania Romów z terenów włączonych do Rzeszy, a Łódź, gdzie od lutego 1940 roku funkcjonowało już getto żydowskie, stała się miejscem, do którego skierowano kolejną grupę ludzi przeznaczonych do izolacji.
Osobne getto w getcie
Obóz dla Romów, nazywany przez Niemców Zigeunerlager, powstał na wydzielonym fragmencie getta łódzkiego, w rejonie dzisiejszych ulic Wojska Polskiego, Obrońców Westerplatte, Starosikawskiej i Głowackiego. Teren odgrodzono od reszty getta płotem i drutem kolczastym, a nadzór nad nim sprawowała niemiecka policja, choć formalnie obóz podlegał częściowo także żydowskiej administracji getta pod kierownictwem Chaima Rumkowskiego, zobowiązanej przez Niemców do dostarczania obozowi żywności i opieki sanitarnej. W praktyce oznaczało to, że ludność żydowska getta, sama żyjąca w skrajnej nędzy, musiała dzielić się i tak minimalnymi zasobami z drugą grupą więźniów.
Warunki w obozie od pierwszych dni były katastrofalne. Więźniów stłoczono w pustych, nieogrzewanych budynkach, bez odpowiedniej liczby ubikacji i dostępu do wody. Brakowało żywności, lekarstw i opału - a listopadowe i grudniowe noce w 1941 roku były mroźne.
Epidemia tyfusu
Skrajne przeludnienie, brak higieny i głód doprowadziły w krótkim czasie do wybuchu epidemii tyfusu plamistego. Choroba rozprzestrzeniała się błyskawicznie w warunkach, w których nie było możliwości izolowania chorych ani leczenia ich. W efekcie epidemii zmarło ponad 700 osób - w większości dzieci i osoby starsze, najsłabsze wobec głodu i zimna. Śmiertelność w obozie cygańskim była w tym okresie jedną z najwyższych spośród wszystkich miejsc odosobnienia na terenie okupowanej Łodzi. Podobny los, choć w innych okolicznościach, spotkał później łódzkich więźniów więzienia na Radogoszczu, gdzie w styczniu 1945 roku Niemcy dokonali masakry więźniów tuż przed opuszczeniem miasta.
Likwidacja i deportacja do Chełmna
Epidemia stała się dla Niemców pretekstem do szybkiej likwidacji obozu. Od 5 stycznia 1942 roku rozpoczęto wywożenie więźniów w transportach do ośrodka zagłady w Kulmhof, czyli Chełmnie nad Nerem - tego samego miejsca, do którego w kolejnych miesiącach kierowano też transporty z getta żydowskiego. Do 12 stycznia 1942 roku obóz przestał istnieć. Wszyscy jego więźniowie, którzy przeżyli epidemię, zostali zamordowani w komorach gazowych ciężarówek w Chełmnie. Nikt z transportu listopadowego nie doczekał końca wojny.
Miejsce w historii getta łódzkiego
Historia obozu cygańskiego pozostaje mniej znana niż losy getta żydowskiego, choć oba miejsca dzieliła granica tylko kilku ulic i trwały niespełna trzy miesiące, jedno obok drugiego. Dziś teren dawnego obozu to zwykła, mieszkalna część Łodzi - nie ma tam osobnego muzeum ani stałej wystawy poświęconej wyłącznie tej historii. Kontekst tamtych wydarzeń przybliża stała ekspozycja Stacji Radegast, skąd odjeżdżały transporty do obozów zagłady, oraz zbiory Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, dokumentujące różne formy niemieckiej okupacji miasta.
Dla osób, które chcą uzupełnić wizytę o szerszy kontekst historii getta łódzkiego, dobrym punktem wyjścia jest także Park Ocalałych, poświęcony pamięci osób ratujących Żydów podczas okupacji, oraz spacer po cmentarzu żydowskim, gdzie chowano ofiary getta w czasie jego funkcjonowania.
Co warto wiedzieć, planując wizytę
Teren dawnego obozu cygańskiego leży w obrębie dawnego getta łódzkiego, dziś zwykłej dzielnicy mieszkalnej - nie ma tam wydzielonej trasy zwiedzania ani tablic informacyjnych w każdym miejscu. Najlepszym punktem startu jest Stacja Radegast, skąd prowadzą oznaczone trasy śladami getta łódzkiego, obejmujące też opowieść o losie Romów i Sinti. Wstęp do stacji jest bezpłatny, oprowadzanie z przewodnikiem dostępne jest odpłatnie po wcześniejszej rezerwacji. Warto zarezerwować na spacer po tych miejscach co najmniej dwie-trzy godziny, żeby nie przechodzić przez nie w pośpiechu. Więcej miejsc związanych z historią miasta można znaleźć w dziale Poznaj Łódź.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się